Rozwód a terapia widzenia

Rozwód a terapia widzenia – case study

FacebookTwitterLinkedInGoogle+PinboardPinterestDiigoEmailPrint

Blanka miała zeza rozbieżnego. We wczesnym dzieciństwie był wyćwiczony i rodzice już od dłuższego czasu nie widzieli nawrotów. Do czasu…

Rozwód a terapia widzenia

Zgłosili się do nas ze względu na coraz częstsze uciekanie lewego oka.
To przy obiedzie, to przy oglądaniu telewizji.  W szkole pogarszały się wyniki i koncentracja (1 klasa). Blanka zaczęła mocno przekręcać głowę.
Mama była bardzo zdenerwowana, bo myślała, że ma problem z zezowaniem na zawsze z głowy.

Blanka była cicha, grzeczna, wręcz wycofana . Mama zgodziła się na terapię gabinetową i domową. Zaczęły się ćwiczenia wzrokowe.
Po kilku sesjach zauważyłam, że dziewczynka absolutnie nie robi żadnych postępów. Twierdziła, że ćwiczą w domu. Jednak widziałam, że nie jest w stanie pokazać praktycznie żadnego zadanego ćwiczenia.
Z drugiej strony mama „podrzucała” Blankę do gabinetu i odjeżdżała. Nigdy nie miała czasu porozmawiać.  Zawsze w biegu.  Unikała rozmowy.

Rozwód a terapia widzenia

W końcu przyjechała z „tatą”. Blanka była zdenerwowana jak nigdy wcześniej. Cicho, pod nosem mówiła, że nie znosi tego Pana. Sytuacja w ogóle nie pozwalała jej się skupić. Odnosiłam wrażenie, że czeka, aż wróci mama i się denerwuje.

Przydałoby się w takich sytuacjach doświadczenie psychologa.
Jak porozmawiać z rodzicem o sytuacji?
Jak jak najdelikatniej dać do zrozumienia, że stres, który towarzyszy dziecku generuje problemy z widzeniem?
Jak wytłumaczyć, że dziecko się boi?
Że jest zazdrosne?
Jak pokazać, że doskonale wiem, że nie ćwiczą w domu, że nie mają czasu, głowy, cierpliwości?

Po krótkiej rozmowie, gdy zapytałam Mamę czy Blanka może mieć inne problemy, które ją denerwują i powodują stres mama stwierdziła, że się rozwodzi i zdaje sobie sprawę, że to jest problem.
Wie, że Blanka ma problemy w szkole i sytuacja, w której się znajdują nie pomaga.
Jednak dodała, że jej życie jest w tej chwili najważniejsze i że musi postawić na siebie. Poprosiła o cierpliwość z mojej strony i ….. nigdy już nie przyjechali….