Z pamiętnika optometrysty

Z pamiętnika Optometrysty

Praca w gabinecie (optometrysty) to blaski i cienie. Gdy mija kolejny rok mojej pracy wydaje mi się, że nabieram odporności i wytrzymałości. Jednak niektóre dni stanowią wyzwanie.

Dzisiaj spędziłam w Gabinecie 8 godzin. Nadrabiam długą nieobecność. Czczym życzeniem było by gdyby wszyscy pacjenci mieli małą krótkowzroczność, lekką nadwzroczność bez dużego napięcia akomodacji i może dwa standardowe niedowidzenia. Plus pięciu dorosłych pod okulary progresywne. Marzenie…

Napiszę tylko o kilku przypadkach.

Pierwszy blok pacjentów otwierała dziewczynka, nadwzroczność +5,0/+5,5. Po raz pierwszy, gdy przyszła miała zeza zbieżnego, przepisywałam jej pierwszą korekcję, zaraz też zaczęła terapię. Przeszli przez dwa lata około 30 tygodni terapeutycznych. Dzisiaj kontrola. Na szczęście bez regresji.

Takie radosne rozpoczęcie dnia.

Jeden z kolejnych chłopców bardzo zmagał się z założeniem pierwszej korekcji (astygmatyzm, około 2 lat temu), jednak dolegliwości w końcu go pokonały. Dzisiaj pokornie sam przyznał, że znów nie widzi… Na szczęście tylko zmiana o -0,25/-0,25 (element krótkowzroczności), chociaż na początku wyglądało na o wiele gorzej.

Potem przyjechali Państwo z oddalonej o 120 km miejscowości tłumacząc, że wszyscy przyjeżdżają do nas z rodziny, to oni też. Niestety i mama i syn posiadali astygmatyzm i różnowzroczność. Dziecko przejdzie na terapię i zajmiemy się wyprowadzeniem niedowidzenia. Mama założy tylko okulary, z niedowidzeniem już nic nie zrobimy…

z pamiętnika optometrysty

Dalej było już trudniej. Najpierw dziewczynka, lat 5. Skierowanie z poradni PP. Nadpobudliwość, słaba komunikacja, brak skupienia.

Po badaniu OP 0,2 OL 0,2 OU 0,3. Korekcja +7,0/+7,0. Przepisane będzie mniej… jednak… nawet w największej przyjętej korekcji ostrość widzenia nie była większa niż 0,4/0,3 OU 0,5. Mama całkiem spokojnie przyjęła diagnozę. Chyba lepiej niż ja. Do końca nie chciałam wierzyć, że ta ostrość mi nie rusza w górę…. Kontrola, później zmiana korekcji, terapia.

Dziewczynka z zezem akomodacyjnym. Ładnie poprowadzony. Cel wizyty – ćwiczenia żeby nie było widać zezowania po zdjęciu okularów…. Po badaniu tłumaczę, że z punktu widzenia wzroku jest wszystko w porządku (dzięki Bogu!!!!) i na szczęście nie potrzebują ćwiczeń. Jednak mama widocznie złamana, ponieważ nie może pogodzić się z tym, że oczko ucieka jak dziewczynka się kąpie i jest bez okularów, a oczko ucieka. Fakt, estetyka też jest ważna.

Na koniec dziewczynka, 9 lat. Spora dokumentacja przebytych wizyt. Zez skośny (góra, nos). Badam, badam. Generalnie źle. Rozmawiamy – pryzmaty, zabieg, adaptacje. W pewnym momencie mama opowiada, że kiedyś weszli na Ćwiczę oko, tam zobaczyli grafikę, jak wygląda rozdwajający się tekst podczas czytania. Zapytała córkę, czy tak czasem widzi. Dziewczynka powiedziała, że widzi tak cały czas, ale że można się przyzwyczaić.

Mama się rozkleiła się zupełnie. Powiedziała, że od tego momentu szukali pomocy bardziej intensywnie.

z pamiętnika optometrysty

Tak trudno porównać te przypadki.

Trudno jest przechodzić tak od jednego do drugiego.

Zwłaszcza, że wiem iż będę im towarzyszyć przez lata.

Trudno jest jednemu Rodzicowi powiedzieć: z Twoim dzieckiem jest dobrze – macie TYLKO -4,0/-4,0 albo macie TYLKO okresowego zeza.

Będąc Rodzicem wiem, że nie istnieje TYLKO. Dla każdego z nich jest to osobista tragedia. Albo i nie. Są tacy, którzy mają dystans. Albo są chłodni.

Z kolei ja sama do siebie mówię i powtarzam – zrób „pauzę fiksacyjną”. Wyczyść to co przed chwilą było.

Nie przenoś emocji.

Nigdzie. Ani na kolejnego pacjenta, ani do domu, ani na trening.

Do każdego następnego dziecka uśmiechnij się szeroko i zacznij jak gdyby nic.

Zaproś je znów do statku kosmicznego, w którym spotka go przygoda pełna zagadek i ciekawych rzeczy, które zobaczy.

Tylko dlaczego niektóre te badania kończą się tak okrutną diagnozą?

Tak dobrze byłoby zawsze stwierdzać widzenie w normie.

No dobra, może małą krótkowzroczność żeby nie było zbyt nudno…

Nie wiem co napisać na koniec.

W głębi serca cieszę się, że mogę pomagać.

Nawet jeżeli bywa niełatwo.

Całym sercem jestem z tymi Rodzicami, którzy walczą o wzrok swoich dzieci.

Bądźcie dzielni!